Ryba

Na obozach myjemy się wodą z jeziora. Musimy sami ją nosić. W tamtym roku razem z wodą złowiliśmy wiadrem zdechłą rybę. Woda z rybą była przeznaczona na mycie głowy Wojtka, tyle że on nie wiedział, że jest w niej ryba. Wojtek tak się wkurzył, że nawet nie chcecie wiedzieć, co zrobił.  Dość napisać, że został za to odznaczony przez nas niby krzyżem wkurzonych i nawet nazwano go druhem omnibusem. Jeszcze Wam tylko napiszę, że druh omnibus jest bardzo celny. Reszty domyślcie się sami.

Kwaterka

W weekend byliśmy na kwaterce. Ja i Wiktor nosiliśmy rzeczy i wierciliśmy w ziemi dziury na półki, Staś bawił się miarką, a Gustaw chodził pomiędzy drzewami. Lało prawie bez przerwy, ale i tak było super. Mama nakręciła film i teraz musi go zmontować (jeśli kiedyś skończy, to Wam pokażę). W obozie ma być kolejka liniowa. Ma też być też piniata. Cieszę się bardzo. Fakt, to nie są zawsze tylko przyjemności. Ale w życiu nie zawsze wszystko idzie jak po maśle. A teraz zagadka: jak się nazywa namiot jadalnia?

Opiekowanie się braćmi

Czasem, kiedy mama jeszcze śpi, zajmuję się braćmi. Daję im zabawki i wsadzam do łóżeczka. Niestety, Stasia trzeba siłą. Bardzo często muszę też go związać kocami. To bardzo męczące zajęcie. W ostateczności wpuszczam Gustawa do łóżka rodziców, żeby mi z nim pomogli. Ale robię to tylko w najgorszych przypadkach.

A Wy opiekujecie się rodzeństwem?

P.S. Dopisek do mamy: tak naprawdę mama wtedy już nie śpi, a „wiązanie kocami” wywołuje u Staśka piski radości 🙂

Nareszcie wakacje

CZTERECH BRACI

Cieszycie się na wakacje? Ja tak. Bo zapowiadają się naprawdę odlotowo! Najpierw jadę na wieś, potem na obóz harcerski, a w końcu przez Niemcy, Czechy i Austrię do Słowenii i Chorwacji. Dalej wakacje nie są zaplanowane, ale wiem, że będzie super. Bo przecież będziemy organizować wycieczki rowerowe, jeździć do tamlandi i wypoczywać. I o to chodzi w wakacjach. A jakie Wy macie plany?

Tamlandia

czterech braci

Czasem jeździmy do Tamlandii. To taka wieś w lesie. Tak naprawdę nazywa się inaczej, ale mama mówi, żebym wymyślił inną nazwę. No to wymyśliłem.

 

Mamy tam działkę i ostatnio jeździmy na nią co weekend. Jest tam bardziej niebezpiecznie z kilku powodów: po pierwsze, łatwiej jest Stasiowi znaleźć jakąś broń, po drugie, nie ma gdzie się ukryć i po trzecie, podczas ucieczki trzeba uważać na łydki. Najgorsze, że tam zupełnie nie ma  jak go uspokoić. Powiem Wam więc,  że kiedy zobaczyłem, że Staś  i Wiktor się biją, to od razu dałem drapaka. To po prostu podstawowe środki ostrożności.

 

Oprócz tego, że w Tamlandii się bijemy, to przy okazji spacerujemy. Robimy tam trzy stacje: przy szkółce leśnej, przy dużym drzewie i przy ambonie. Takie obowiązują w Tamlandii zasady i wreszcie są to zasady wymyślone przez nas, dzieci.

 

A wy macie takie miejsce?

MÓJ KRZYŚ

czterechbraci

Niedawno pojechaliśmy na ognisko zorganizowane przez przedszkole Stasia. Spóźniliśmy się o godzinę i przyjechaliśmy dopiero na występy przedszkolaków. Potem było pieczenie kiełbasek i gra w piłkę. A ja wszedłem na drzewo. Wtedy jakiś przedszkolak spytał mnie, jak tam wszedłem. Staś wyręczył mnie z odpowiedzi. „To mój Krzyś, a nie twój!” Wrzasnął. No i na tym się skończyło.

BRACIA

CZTERECH BRACI

Zacznijmy od najmłodszego. To Gustaw. Ostatnio rosną mu zęby i wszystkich budzi po nocach, ale oprócz tego jest fajny. Po nim jest Staś, największy rozrabiaka w rodzinie. Na samym końcu Wiktor. Za bardzo się nie bije, ale ciągle krzyczy.

 

Pokażę wam coś:

Tabela niebezpieczności braci w procentach

GUSTAW 1 PROCENT
STAŚ 80 PROCENT
WIKTOR 19 PROCENT